Cetaphil- krem niekomedogenny???

20:12

Dzisiaj recenzja chyba już wszystkim znanego kremu, a w zasadzie emulsji do twarzy i ciała Cetaphil marki Galderma.



Kosmetyk ten popędziłam kupić w kwietniu po usłyszeniu o nim zachwytów w internecie.
Niezwykle podobał mi się fakt, że cena (ok.30-35 zł w zależności od apteki) była rewelacyjna w stosunku do pojemności (aż 250 ml).
Moja skóra od jakiegoś czasu stała się dziwna. Nigdy nie miałam problemów ani z przetłuszczaniem, ani z suchością. Ale to niestety uległo zmianie mniej więcej pod koniec 2010 roku. Zauważyłam, że coraz częściej skóra się błyszczy i staje się po prostu tłusta. Postawiłam wtedy na gruntowniejsze oczyszczanie przy użyciu  kosmetyków i… było jeszcze gorzej, bo skóra tak czy siak pozostała tłusta, ale w wyniku nadmiernego oczyszczaniu stała się również odwodniona.
Tak więc usłyszawszy o kremie Cetaphil uznałam, że to może być moje zbawienie.
Od połowy kwietnia używam go codziennie (wydajność jest świetna, bo na dzień dzisiejszy mam go jeszcze ok. połowę). Krem ma leciutką, emulsyjną konsystencję, bez zapachu. Po nałożeniu na twarz skóra staje się mięciutka, gładka i nawilżona, suche skórki znikają. Jednak pozostaje tłusta, błyszcząca warstwa, która nawet po nałożeniu małej ilości kremu nie wchłania się całkowicie. Niestety podkład nałożony na niego troszkę się wałkuje, po przypudrowaniu mat utrzymuje się tylko przez chwilę. Mam wrażenie jakby skóra pod tym kremem się „dusiła”. Postanowiłam, że będę go używać tylko na noc, co by rano moja buźka była gładziutka i nawilżona jak pupcia niemowlaka:-) Jednak teraz mogę stwierdzić śmiało, że po tym kremie moja skóra przypomina raczej tarkę- pełno na niej grudek, krostek i zaskórników (tych otwartych i zamkniętych). Stan taki osiągnęłam właśnie dzięki kremowi Cetaphil, na opakowaniu którego producent szumnie pisze, że „produkt jest niekomedogenny” (czyli nie zapychający porów). W moim przypadku okazało się to bzdurą (choć nie u wszystkich może tak być, o czym świadczą jego znakomite recenzje w wizażowej zakładce- KWC).



Po tej historii nie pozostaje mi nic innego jak rozpoczęcie poszukiwań nowego kremu, który oprócz nawilżenia mojej skóry nie zapcha jej tak, jak Cetaphil to uczynił.

Zobacz także:

8 komentarze

  1. przymierzałam się do zakupu cetaphilu, ale w końcu kupiłam avene cicalfate i efekt taki sam jak u Ciebie :< chyba najlepiej w moim przypadku sprawdza się maść z wit. A z apteki za 3,5zł. Nie zapycha, cudownie nawilża, przyspiesza gojenie się skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używam maści z wit. A, ale tylko pod oczy i sprawdza się doskonale! Dzięki za komentarz!

      Usuń
    2. Maść z via A nie zapycha?:) przecież to wazelina biała czyli petrolatum album z wkręconą vit. A, aqua purif. i jakieś konserwanty w zależności od producenta. A wazelina biała jest substancją WYBITNIE komadogenną

      Usuń
    3. Komadogenny? A cóż to za słowo? :-) Czy wazelina musi zapychać "z urzędu" każdego? Jak widać nie :-)

      Usuń
  2. cetaphil zawiera w swoim składzie alkohol cetylowy (emulsja do mycia twarzy) bądz alkohol cetearylowy (obecny w Twoim kremie), które mogą mieć działanie komedogenne. ale dlaczego w takim razie producent deklaruje ze ma on dzialanie niekomedogenne to nie mam zielonego pojęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale oprócz alkoholu cetearylowego zapychać może też dimethicon oraz gliceryna, która jest na 2 miejscu w składzie. Sporo osób chwali sobie ten krem i nie stwierdza zapychania, ale są też takie, którym krem szkodzi i producent na pewno w tym wypadku nadużywa nazywania kremu niekomedogennym...

      Usuń
  3. no więc właśnie, ja też na początku miałach ochy i achy na niego. Myślałam, że pozostanę mój wierna ale niestety nie. Moja cera bardzo łatwo się zapycha. Przy używaniu maści Retin-A nie miałam z tym problemu. Niestety gdy ją odstawiłam problem po dwóch tygodniach z zapychaniem powrócił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już na pewno nie wrócę do niego...

      Usuń

Obserwatorzy