Under20 Fluid Matujący

09:00


Poszukując podkładu idealnego, czyli w miarę lekkiego, matującego, o dobrym kryciu trafiłam na podkład matujący Under20 od dr Ireny Eris. 
No dobra, under twenty to ja już dawno nie jestem, ale stwierdziłam, że może znajduję się w grupie docelowej miłośniczek tego podkładu.





Kupiłam go w Rossmannie za ok. 17 zł. Pojemność standardowa: 30 ml.
Od razu spodobało mi się opakowanie typu air-less, które jest genialną sprawą zwłaszcza przy podkładach dla osób z problematyczną cerą.
Po wyciśnięciu pompki na rękę od razu zwróciłam uwagę na piękny, cytrusowy i orzeźwiający zapach tego produktu. Stosowanie go z rana to istna przyjemność :-) Jednak bez nerwów- zapach znika po nałożeniu na twarz i jestem pewna, że staje się 
niewyczuwalny.



Podkład jest lekki, ma delikatną konsystencję. Przy nakładaniu nie tworzy smug, dobrze stapia się z cerą, choć gama kolorystyczna jest uboga i należy uważać, by nie zrobić sobie maski. Ja mam odcień najjaśniejszy, który i tak obecnie jest dla mnie zbyt ciemny.



 Mimo dość lekkiej konsystencji podkład w miarę dobrze kryje moje zaczerwienienia i nie wymagają one stosowania korektora. Po jego użyciu twarz staje się matowa i nie błyszczy się. Mam wrażenie jakby podkład po nałożeniu stawał się pudrowy (o ile wiecie co mam na myśli).
Mat nie utrzymuje się jakoś szczególnie długo, więc po ok. 4-5 godzinach przydatny staje się puder.
Podkładu używałam ponad miesiąc i nie zauważyłam, żeby zatykał mi pory, czy powodował powstawanie przykrych niespodzianek na twarzy. Odstawiłam go jednak obecnie ze względu na zbyt ciemny odcień.



Niestety nie jest tak pięknie i różowo, bo podkład posiada dwie spore wady:
  1. ciemnieje z czasem na twarzy (!) OMG, niekiedy boję się spojrzeć w lustro :-)
  2. jest nietrwały i szybko znika z twarzy. Pocieszenie ( o ile to możliwe) w tym, że ściera się równomiernie i nie zostajemy z twarzą w plackach z podkładem i bez niego.

Po długim stosowaniu Revlon Colorstay potrzebuję lekkich podkładów na co dzień, więc wybaczam mu te niedociągnięcia i wrócę do jego używania wiosną, kiedy moja skóra nie będzie już aż tak przeraźliwie biała i odcień będzie pasował. 
Teraz testuję podkład z Bell, którego dorwałam w Biedro i już stwierdzam, że zapowiada się całkiem nieźle :-)

Yzma

Zobacz także:

7 komentarze

  1. Niestety na ten podkład bym się nie zdecydowała- jak dla mnie za ciemny- po drugie własnie takie podkłady firm, które docelowo nie zajmują się "kolorówką" są słynne z tego, że są nietrwałe. Ja lubię podkłady- MaxFactor, Astor lub Rimmel- można wśród nich znaleźć coś "lekkiego"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety żaden podkład z wyżej wymienionych mnie nie urzekł, wolę teraz stawiać na polskie marki :)

      Usuń
  2. Dla mnie chyba za rzadki i za słabo kryjący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, krycie nie jest duże, ale na szczęście już takiego nie potrzebuję :)

      Usuń
  3. zostałaś oTAGowana przeze mnie, będzie mi bardzo miło jeśli odpowiesz na TAG, szczegóły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ogólnie uwielbiam prawię wszystkie produkty under twenty, taka tam mała pasja :D obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja próbowałam jeszcze tylko żel do mycia twarzy i był w porządku. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy