Peeling mango BeBeauty vs. Peeling Solny GoCranberry

08:30


Dzisiaj w moim kosmetycznym ringu spotykają się dwa zdzieraki: peeling mango BeBeauty oraz peeling solny z masłem shea i solą z Bochni GoCranberry od Laboratorium NOVA.


Na wstępie napiszę tylko, że dotychczas moim ulubionym peelingiem była domowa mieszanka kawy z solą. Taka papka sprawowała się u mnie rewelacyjnie i po jej odkryciu poprzestałam zakupów innych peelingów.
Niedawno jednak skusiłam się na biedronkowy peeling o zapachu mango. Kosmetyk ma pojemność 200 ml i znajduje się w plastikowym, zakręcanym opakowaniu- takie lubię najbardziej. Dla zachowania większej higieny można go swobodnie nabierać na szpatułkę i nie ma konieczności grzebania w nim rękami.



Co do opakowania to niezbyt zachęcająco wygląda umieszczone na etykiecie zdjęcie mango, które jest pokryte czarnymi kropeczkami do złudzenia przypominającymi mi dorodne zaskórniki… Fuuuj!


Od razu po zakupie postanowiłam go wypróbować, gdyż wyobrażałam sobie piękny, słodki zapach owoców mango. Ależ się zwiodłam, bo zapach jest słodki, ale niestety mocno chemiczny.
No nic, mimo tego zapachu postanowiłam dać mu szansę w akcji. Peeling ma rzadką, ale glutowatą konsystencję, w której znajdują się łupiny orzecha włoskiego, mające za zadanie ścierać obumarły naskórek.



Nabrałam sporą ilość produktu i przystąpiłam do szorowania.
I tu znowu rozczarowanie…
Smyram się tym glutkiem i smyram, i nic. Efekt peelingu bardzo słaby, w zasadzie niewyczuwalny. Ktoś zdecydowanie poskąpił mi tych drobinek orzecha! Myślę, że gdyby było ich więcej to efekt mógłby być lepszy.



Jeśli chodzi o wydajność to nie odbiega od normy i myślę, że kosmetyk wystarczy na kilkanaście użyć.

Skład nie powala:



Na pewno zużyję go do końca, bo szkoda go wyrzucić, ale już nigdy nie skuszę się na peeling tej marki.
Dostępność: Biedronka
Cena: 7,99 zł

W drugim narożniku postawiony został peeling solny GoCranberry, który otrzymałam w paczce od Laboratorium NOVA.


Jest to solny peeling, który dodatkowo zawiera w składzie mnóstwo dobroczynnych olejów i masło shea.


Opakowanie jest również odkręcane, plastikowe, pojemność 200 ml. Design jak najbardziej na plus, o wiele lepszy niż ten biedronkowy z biednym mango pokrytym zaskórnikami…


Dodatkowo plastikowy słoiczek jest umieszczony w kartoniku, brakuje mi tylko folii zabezpieczającej, chroniącej przed wścibskimi łapkami niektórych konsumentów.
Po odkręceniu słoiczka czuć piękny, słodkawy i delikatny zapach. Ciężko mi go dokładnie i jednoznacznie określić, ale odpowiada mi jak najbardziej.



Peeling ma mnóstwo drobniutkich, solnych kryształków. Konsystencja jest gęsta i treściwa, mocno tłusta ze względu na składniki, w których zanurzona jest sól.
Jest to mocny peeling- bez porównania z jego przeciwnikiem od BeBeauty. Czuć jak radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Skóra po jego użyciu może być zaróżowiona przez krótki czas, ale wszystko szybko wraca do normy.
Pamiętajcie również, że jest to peeling solny, więc nie polecam go jeśli macie gdziekolwiek przerwaną ciągłość skóry, bo ekstremalne przeżycia będą gwarantowane (no chyba, że takie lubicie) ;-) Lepiej jednak poczekać , aż wszystko się wygoi :-)
Kosmetyk spełnia idealnie swoją rolę- skóra jest świetnie złuszczona, delikatna i mięciutka. A ze względu na tłustą konsystencję pozostaje również idealnie natłuszczona po zabiegu peelingu.



Kosmetyk po zmyciu pozostawia bowiem natłuszczającą powłokę ochronną, która UWAGA: NIE JEST POWŁOKĄ PARAFINOWĄ, jak to często bywa przy tego typu produktach. Jest to efekt pozostania na skórze dobroczynnych olejów: winogronowego, żurawinowego, witaminy E oraz masła shea, czyli takich składników, które absolutnie nie wywołają podrażnienia ani nie zapchają porów skórnych.


Strasznie mi się to podoba, bo jako leń patentowany nie przepadam za smarowaniem ciała balsamami. Tutaj mam dwie pieczenie na jednym ogniu. Dodatkowo na skórze pozostaje ten słodki, otulający zapach żurawiny. Uwielbiam!
Wydajność jest również w porządku, pewnie wystarczy na ok. 10 użyć.
Dostępność: strona producenta http://novakosmetyki.pl/pl/c/GoCranberry/59

Cena: 24,60 zł

Peeling BeBeauty został znokautowany, wygrana zdecydowanie należy się jego przeciwnikowi, który poradził sobie w tym starciu wzorowo. Jest to mój ulubieniec, do którego z pewnością nie raz jeszcze wrócę.

Jeśli jesteśmy już w temacie peelingów to skorzystam z okazji i przypomnę o kilku bardzo ważnych sprawach:
  1. wykonujcie peeling nie częściej niż co 1 -2 tygodnie (zdrowa skóra nie potrzebuje częstszego złuszczania, które u niej wywoływałoby nadmierne podrażnienie i spłycenie warstwy rogowej naskórka)
  2. przedstawione powyżej zdzieraki należą do grupy mechanicznych peelingów, więc unikajcie ich kiedy posiadacie na skórze ropne wykwity, sączące się rany i wszelkiego rodzaju infekcje, bo to skończy się dla was bardzo źle
  3. delikatnie peelingujcie skórę dekoltu, która jest z reguły cienka i delikatna, peelingi takie nie są również polecane przy naczyniowej skórze nóg
  4. absolutnie nie stosujcie takich peelingów na twarz, do tego celu bowiem są przeznaczone inne, łagodniejsze preparaty
  5. po wykonaniu peelingu zawsze natłuszczajcie skórę (przy GoCranberry sprawa jest załatwiona), dodatkowo przy utrzymującym się podrażnieniu unikajcie przebywania na słońcu, czy w solarium
Moje serce podbił solny peeling GoCranberry, a jacy są Wasi ulubieńcy w tej kategorii?

Pozdrawiam
Yzma

Zobacz także:

14 komentarze

  1. A tak mnie kusił ten peeling z mango.Teraz już wiem że chyba jednak nie warto go kupować.Dzięki za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto wydawać na niego kasy...

      Usuń
  2. miałam ten biedronkowy peeling, ale nie przypadł mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie peelingi be beauty aktualnie są po 5.99 :) Ja zaszalałam na zakupach ubraniowych,i teraz muszę zacisnąć pasa,więc nawet o nim nie myślę ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie tracisz, ten pseudo peeling nie jest wart uwagi

      Usuń
  4. lubię bardzo takie porównania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez dostalam do testowania Peeling z G0 Cranberry,wczoraj niestety sie z nim pożegnalam.umilil mi kąpiele,jest świetny!

    zapraszam na rozdanie

    OdpowiedzUsuń
  6. ja zostaję przy domowym kawowym zdzieraku :D jest najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, Go Cranberry mnie przekonuje. Przypomina mi troszkę mój ulubiony peeling solny z FM Kwiat Wiśni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam żadnego z nich. Go Cranberry jest kuszący...

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy