Peelingowy ulubieniec wszechczasów

14:52

Dzisiaj o moim ulubionym zdzieraku, czyli pewnie wszystkim już znanym peelingu kawowym.


To mój niekwestionowany ulubieniec, do którego zawsze wracam po krótkotrwałych romansach z różnymi drogeryjnymi peelingami.
Przekonałam się do niego już dawno temu, choć początki były trudne i przed spróbowaniem podchodziłam do niego sceptycznie.


 Peeling sporządzam z kawy mielonej (kupuję zawsze taką najtańszą), soli, wody oraz olejku.
Wykonanie jest bardzo proste i szybkie: 2 łyżki kawy, łyżeczka soli, 2-3 łyżki wody i kilka pompek olejku (wg uznania).





Peeling fantastycznie zdziera zrogowaciały naskórek, jest mocny dzięki kryształkom soli i doskonale natłuszcza dzięki olejkowi.
Możemy oczywiście wykonać peeling z samej kawy, nie dodając soli- wtedy będzie łagodniejszy. Olejku też dodajemy wg własnych potrzeb i upodobań, możemy też z niego w zupełności zrezygnować. Ja dodaję porzeczkowego olejku Alverde, by go jak najszybciej zużyć ;-)


 Po użyciu kawowego peelingu skóra jest niesamowicie gładka i delikatna- bez porównania do drogeryjnych zdzieraków. Uwielbiam to uczucie!


Mieszanina ma jednak istotną wadę- strasznie brudzi wannę, więc potem trzeba się namachać żeby posprzątać jej pozostałości. Dla mnie też zapach nie należy do przyjemnych- to dlatego, że nie lubię kawy, ale z pewnością kawoszom nie będzie przeszkadzać ;-)
Po porządnym masażu tym peelingiem skóra może być bardzo zaczerwieniona, ale to normalne wskutek tarcia i zwiększenia ukrwienia. W moim przypadku po kilkunastu minutach nie ma już śladu po czerwonych plackach.

Jednym zdaniem- polecam wypróbować, a na pewno się nie rozczarujecie :-)



Zobacz także:

12 komentarze

  1. też tak robię, dodaję różne oleje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ten sposób staram się zużyć nielubiany olejek Alverde:-)

      Usuń
  2. też uwielbiam kawowy piling :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kawa to najmocniejszy zdzierak jakiego używałam do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  4. wiele osób poleca właśnie kawowe peelingi, ale ja jeszcze go nie robiłam, choć na pewno wypróbuję kiedyś :)
    Ale za to, kiedyś gdzieś przeczytałam, ablo ubzdurało mi się, że przeczytałam, że peeling kawowy pobudza skórę głowy do rośnięcia włosów... no i zrobiłam go. O matko! Na głowie miałam jeden wielki kołtun, never forever ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o takich nowościach... całe szczęście:-)

      Usuń
  5. Strasznie mnie kusi od dawna, tylko... nie pijam kawy i nigdy nie mam w domu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie piję kawy, dlatego do peelingu kupuję najtańszą jaka jest w sklepie:-)

      Usuń
  6. Kultowy domowej roboty kosmetyk :) tez lubię

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę kiedyś wypróbować bo jestem ogromnym kawosze ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy