Brazylijskie mango od Balea

14:30

Jedną z kosmetyczno-pielęgnacyjnych czynności za którą nie przepadam jest balsamowanie ciała. Staram się to robić w miarę często, bo wiem, że to jednak dość istotna sprawa, ale kiedy już chwytam za balsam to raczej z niechęcią.
Zupełnie inaczej było z balsamem od Balei z czarną porzeczką, o którym pisałam TUTAJ.


Znalazłam również fajny produkt, którego przyjemnie używało mi się latem. To również balsam Balei, a raczej lotion z limitowanej edycji o zapachu brazylijskiego mango.



Produkt miał lekką, nieco wodnistą konsystencję i wchłaniał się błyskawicznie. Przy okazji pozostawiał na skórze delikatny zapach soczystego mango.

Właściwości nawilżające były dość słabe, ale latem wystarczały mojej skórze. Najważniejsze, że na skórze nie zostawał tłusty film i nic nie kleiło się do ubrań.



Z przyjemnością zużyłam do końca cały lotion, a teraz muszę się zaopatrzyć w coś bardziej treściwego na chłodne dni.



Zobacz także:

8 komentarze

  1. ja wole gęstsze, mniej wodniste konsystencje ale zapach z pewnością cudny

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam żel o tym zapachu, ale go sobie też zostawię na lato :) Teraz wkracza czekolada, miód i pierniczki :))

    OdpowiedzUsuń
  3. używam teraz żelu pod prysznic o zapachu Mango, ale jakoś mnie nie urzekł. Mam też w domu balsam o tym zapachu, ale dałam go mamie, a sobie zostawiłam kokosowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei się pozbyłam kokosowego:-)

      Usuń
  4. Nigdy nie korciły mnie te balsamy z Balea. Ale zapach żelu z tej serii uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy